3 kolczyki

Co zbieram już wiecie.

Przed czym nie mogę się powstrzymać, co z minimalizmem wspólną ma jedynie ilość liter… K o m p u l s y w n i e.. 12-12.  Nic więcej.

Wiecie.

Nie wiecie jeszcze czego nie zbieram.

A ostatnio coraz więcej nie zbieram. To proces świadomy. Ale dziś o tym pierwotnym, wrodzonym.

Nigdy nie lubiłam babskiej biżuterii.

Gdy byłam dzieckiem, z komunijnymi świecidełkami bezkonkurencyjnie wygrał mikroskop i kompas od Ciotki Doroty.

W liceum, z zalewającym rynek tombakowym złotem i cyrkoniami, wygrały agrafki w uszach.

Potem był piercing. Pierwszy robiony samodzielnie- „zakład o przekonanie, że przebiję sobie pępek?” (co za pomysł??!!- nie lubię kolczyków w pępku!!). Honorowo- brzuch zamrożony truskawkami na kompot, cyk- igłą do maszyny… Miesiąc i sam się zlikwidował- mądry organizm, wiedział co robi!

Następnie kolczyk w języku, w brodzie ( Kasia! Mistrz symetrycznego kłucia ❥). W brodzie,to ten co został do dziś, mimo że regularnie go zjadam.

Po liceum długo, długo nic.

Dziury w uszach pozarastane. Brak czucia w części języka. Nic świecącego na ciele. Na palcach tylko paznokcie. Obrączki ślubne -mentalne.

I tak lubię.

I pewnego dnia się budzę i ta Kasia ze środka mi mówi:

– A może kolczyki , takie …normalne?

– Hm… odpowiadam.

-Normalne to nie. Jak mają być jedyne, to niech będą takie, co do mnie zawołają. Choćby z antypodów.

Nie zawołały. Pomachały z Australii.

Zobaczcie!

Tym sposobem mam w sumie 3 kolczyki.

231

stopka

13 myśli w temacie “3 kolczyki

  1. koza domowa

    Kocham Cię. Uwielbiam. Tyle wspólnego. Ale Ty to ta piękniejsza połówka naszego „związku”.
    Długo robiłam biżuterię ręcznie – tak zarabiałam na życie. Wytworną, elegancką, nieco hippisowską, z kamieniami szlachetnymi… piękne wisiory, kolczyki, bransoletki, a sama nie nosiłam niczego, prócz tytanowej, prostej obrączki. A i tą zdarzało mi się zapomnieć włożyć rano na palec. Ściągam, bo z tytanu twardy dziad i rysuje każdą powierzchnię. 😉
    Aktualnie mam po dwie dziurki w uszach, a w nich maleńkie kulki, jeden mały księżyc i jedna tyci gwiazdka. I ta obrączka, gdy nie zapomnę. Kiedyś były całe uszy (dziurawione przez siostrę na mrożonym ziemniaku, a jakże!) i nos, który w wieku 15 lat sama sobie przekułam. Dziurki w nosie już nie ma, ale to jedyna, której czasami mi brakuje. 😉 Acha, w ramach eksperymentu kupiłam sobie jakieś 2 miesiące temu długie, wiszące kolczyki. Jeszcze ani razu nie założyłam.
    Także tak…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s