SYPIALNIA & DZIUPLA

mood3Tak, mamy w domu dziuplę. Od niedawna. Powstała całkiem przypadkiem.

„-Kochanie, co jest w tym tympanonie nad schodami przy drzwiach wejściowy?

-Pewnie zamurowane zwłoki.”

Niewiele myśląc rozbiliśmy ścianę w sypialni, z nadzieją że przebijemy się do pożądanego miejsca. W miejscu domniemanych zwłok nie zastaliśmy nawet pół zdechłej myszy. Wszystko stracone. Horroru nie będzie.

Jest za to dziupla. Do sprawy podeszliśmy praktycznie. Pomysłów na przeznaczenie nowej przestrzeni było kilka. Poczynając od przechowalni rzeczy niepotrzebnych poprzez miejsce na książki na wnęce na szafę kończąc. Po przemyśleniu sytuacji stwierdziliśmy, że na przechowalnię szkoda, na książki zbyt blisko sypialni ( bezwarunkowy odruch zasypiania przy lekturze) a na szafę za nisko. Dziupla dostała duże okno z widokiem na las i będzie miejscem do relaksu- po prostu.

Sypialnia zostaje tylko i wyłącznie sypialnią- mamy z E. umowę, że do tej przestrzeni nie wnosimy jedzenia, telefonów, ajpadów, telewizorów i przede wszystkim pracy. Do sypialni wstęp wolny i niczym nieograniczony ma Kocica i nie wynika to z naszej miłości do tej parszywej istoty. Po prostu nie my rządzimy w tym domu.

Dobrze, że pozwala nam spać w naszym łóżku.

Jeszcze…

dziupla1

stopka

 

 

PRACOWNIA & CZYTELNIA

mood2

Miejsce w mieszkaniu bardzo ważne. Tu będziemy zarabiać pieniądze a zaraz potem je wydawać 🙂 Na aparaty, winyle i książki. Lubimy.   E. od dawna zbiera aparaty, które w pracowni będą miały swoją ekspozycyjną ścianę:

Będą potrzebne dwa biurka, ponieważ centrum dowodzenia wszechświatem będzie miało dwa stanowiska komputerowe. Wymarzyłam sobie stare stoły lekarskie. Przy odrobinie starania można znaleźć je w dobrym stanie i całkiem przystępnej cenie.Szukam!

Pracownia będzie miała również funkcję czytelni. Niestety muszę z książkami odchodzić jak najdalej od sypialni. Mając w ręku cokolwiek zadrukowanego gęstym drukiem, a w promieniu kilku metrów miękką, poziomą płaszczyznę niezwłocznie zwijam się w kłębek i zasypiam. Odruch bezwarunkowy.

Lampy górne zarówno w pracowni, jak i w całym domu będą z materiałów naturalnych. Mają wyglądać- nie świecić.  Mam duży problem z oświetleniem górnym. Mogłabym wszelką przestrzeń oświetlić lampami ściennymi , podłogowymi czy stołowymi. Jak tylko ktoś przez przypadek pstryknie światło górne, ja z marszu zamieniam się w kupkę popiołu. Ot tak.

pssst.   A propos lamp ściennych- dziś kurier dostarczył lampy i klosze, które z pomocą Taty  zamierzam zmiksować, skręcić, zespawać i zainaugurować nimi serię DIY  „ZRÓB SOBIE….”

lamp

stopka

KUCHNIA & SALON

mood

Kolejność słów w tytule nie jest przypadkowa. To kwestia priorytetów- część kuchenna w przestrzeni dziennej będzie dominująca. Jak wiadomo, najlepsze imprezy odbywają się w kuchni. W moim życiu wszytko co najlepsze odbywa się w kuchni. Są kuchenne rewolucje, jest weekendowe wspólne gotowanie, eksperymenty, terapia przy garach i gapienie się w piekarnik jak w telewizor ( znacie to?). Po przeanalizowaniu swojego trybu życia stwierdziłam, że jedynym słusznym wyznacznikiem jakości funkcjonowania w domu będzie długość blatu kuchennego… Pomnożyłam ilość godzin spędzonych przy krojeniu warzyw przez litraż wszystkich garnków które posiadam, dodałam temperaturę wrzenia bulionu rybnego i średni woltaż czerwonych win i jak na dłoni ukazał się wynik- blat powinien mieć  6 metrów bieżących. I mieć tyle będzie. W tej kwestii nie jestem uzależniona od żadnych standardowych wymiarów, ponieważ blat będzie z betonu i będziemy go wykonywać własnoręcznie. Zrelacjonuję to krok po kroku.

Projekt kuchni powstawał od dłuższego czasu i jedynym elementem niewiadomym na ten moment są kafle nad blatem. Rozważam dwie opcje: płytki Cotto i marokańskie płytki Zellige. Białe Cotto kuszą mnie lukrowym wykończeniem i faktem, że pochodzą z Polski,z rodzinnej manufaktury Rogiński Warsztat Artystyczny, a lubię wspierać lokalny rynek.

Czarne Zellige są moim wieloletnim marzeniem. Lubię ich ostre wykończenie i skrajną niedoskonałość. Cenę natomiast średnio lubię. W Polsce są koszmarnie drogie.                  Hasło:  ” Kupię je, choćbym miała nie jeść przez miesiąc” nieraz padało z moich ust. Ale czy miłość do jedzenia jest w stanie przegrać z kawałkiem ceramiki 🙂 ?

 

kuchnia

stopka