W SEZONIE OGÓRKOWYM…

A więc przekupuję.

Nastała pauza. W domu nic się nie dzieje. Wszystko wraz z nadejściem czasu urlopowego zapadło w sen letni. Sezon ogórkowy dopadł i mnie. I chyba bardziej mentalnie niżeli materialnie. I dobrze- korzystam, odpoczywam, dumam.

Niezwyczajna jestem jednak kłaść ręce na stole i nie ruszać nimi do jesieni. Pomiędzy wojażami, gdzie dłonie służą do trzymania rowerowej kierownicy, głaskania zwierząt, machania do nowych znajomych i podpierania brody na kocu, coś muszę zmalować.

I zmalowałam. I mam na pulpicie. Miejcie i Wy jak chcecie. Daję darmo.

Bądźcie spokojni, wąchajcie piwonie i pielęgnujcie w sobie dziecięcy pierwiastek 🙂 Szczególnie dziś!

 

peony

stopka

ŁAZIENKA

Stało się!

Łazienka zaprotestowała. Będzie remont szybciej, niż się spodziewałam.

Podczas ostatniej wizyty w domu wszystko, czego się dotknęłam, rozsypywało się w rękach. Od wanno-kabiny odpadło wszystko co mogło, muszla odłączyła się od odpływu i rzewnie wylała na drewno w łazience, kurz po remoncie nie daje za wygraną, a ściany raz po raz zrzucają z siebie warstwę farby jak wąż wylinkę. Nawet pająk, który mieszkał w kącie i zapewniał mi wszelką pomyślność, gdzieś zniknął.

Rzucasz rękawicę krnąbrna łazienko?

Chciałaś to masz!  Podejmuję wyzwanie!

Po chwili lituję się. Może po 6 latach to wołanie o pomoc a nie czysta złośliwość?

mood6

Garść łazienkowych inspiracji:

W weekend fotografuję stare i zaczynam projektować nowe.

Chyba jednak sama tego chciałam 🙂

stopka

JAK SCHUDNĄĆ 8 KG W DWA TYGODNIE CZYLI KAWA I BUŁECZKA.

Tata dzwoni.

-Biurka lekarskie są do wzięcia, w Warszawie, tanio.

I mam.  Jak Tata dzwoni, że coś jest „do wzięcia” to potem zawsze mam.

Poza dwoma biurkami lekarskimi mam trzecie biurko gratis, bo Pan nie ma gdzie trzymać, bo nikt nie chce-Pani bierze bo wyrzucę. A jasne, że bierze.

Poza dwoma biurkami lekarskimi i trzecim biurkiem gratis mam blankiecik recept z czasów wczesnego Gierka, mam kilka stylowych długopisów, szpitalny identyfikator Pani Janiny i wiem jak schudnąć 8 kg w dwa tygodnie. Kawa i bułeczka!

914235678IMG_3672

stopka

 

PRZEJDŹMY NA „TY”!

Znamy się już z widzenia. Wiecie, że jest dom, że remont, póki co surowo ale coś się tworzy. Wiecie, że sypialnia, pracownia, salon z dużą kuchnią. Ale co więcej? Ile dom ma metrów, jaki jest rozkład. Balkon, taras? Schody, winda? Parter, piętro? No właśnie. Nie wiadomo. Więc dziś już przejdźmy na Ty i poznajmy się bliżej.

Jest tak:

2.elektryka istniejącaDom jest dwurodzinny. Nasza część to piętro ze skosami i strych, który przerobiliśmy na antresolę. Jest 80 m2 powierzchni na piętrze (bez klatki schodowej) plus 50 m2 antresoli. Wysokość pomieszczeń- 270 cm w przestrzeni ograniczonej sufitem- pracownia, pokój, sypialnia,łazienka i korytarz i  450 cm w miejscu gdzie sufitu nie ma- salon, kuchnia- od podłogi do dachu. Pomiędzy częścią dzienną a prywatną jest schodek (wypadek przy pracy) i odkąd się do niego przyzwyczailiśmy i nie wybijamy sobie zębów przy każdym przejściu, to nawet go polubiliśmy.

Na ten moment ściany i sufity wykończone są płytami karton-gips. W pustym pokoju sufit jest oryginalny- jętki i deski, pomalowane na biało. Nad salonem jętki i płatwie są odkryte i czekają na wyczyszczenie i olejowanie.

Na podłodze w kuchni i przedpokoju jest posadzka betonowa pokryta przejrzystą żywicą. W łazience, w części z wanną- gres, w części z wc -olejowany parkiet przemysłowy. W pracowni i sypialni jest cudownie skrzypiąca deska na legarach. Podobna sytuacja jest w pustym pokoju z tym ,że tam podłoga jest już mocno wysłużona- czeka na cyklinowanie i białą olejna farbę. W dziupli będzie wełniana wykładzina. W salonie jest surowa wylewka- będziemy na nią kłaść czereśniowy parkiet z odzysku- oczywiście w jodełkę, jednak nie standardowo-pod kątem do okna a równolegle i prostopadle.

IMG_3369d

W całym domu będą wysokie, białe listwy przypodłogowe- ozdobne cokoły. I zdecydowanie nie z mdfu. Po zrobieniu researchu jak się ma sprawa dostępności i ceny drewnianych listew na rynku wybrałam surowe, 15 centymetrowe, jesionowe, frezowane cokoły. Będziemy malować sami. Olejną.

Pokój zaznaczony na planie jako pusty (w przyszłości pokój dziecięcy)  i łazienka zostały wykończone kilka ładnych lat temu- oba pomieszczenia czekają na remont. Reszta mieszkania jest świeża i gotowa na malowanie, cyklinowanie i powolne dopieszczanie.

50 m2 antresoli czeka na gości. Raczej na bardzo niskich bo w najwyższym punkcie jest 155 cm. A jeśli na wyższych to niewybrednych. W tej przestrzeni będzie tylko duży materac i lampy nocne.

Z salonu jest wyjście na taras o powierzchni 36m2. Na tę chwilę trafniejszym określeniem byłoby napisanie, że mamy 36m2 basenu. Niestety pracujący strop, styropian, ciężka wylewka i płytki to nie jest dobre połączenie. Stoi woda i sprawia dużo kłopotu. Wytężamy głowy aby wpaść na genialny pomysł jak uratować tę sytuację. Póki co jest jak jest. Zajmujemy się wnętrzem.

Podstawowym założeniem przyświecającym mi podczas tworzeniem własnej przestrzeni do przyszłego życia jest przede wszystkim NATURALNOŚĆ. Wnętrze, w którym będziemy spędzać większość naszego czasu musi być autentyczne, przyjazne, ekologiczne. Bardzo nie lubię jak coś udaje coś. Płytki drewnopodobne, plastikowe panele podłogowe, blaty laminowane udające naturalne materiały, sztuczne dywany, sztuczne rośliny. Nie lubię i nie chcę. Jestem mistrzem zdobywania, szperania, odzyskiwania i przekształcania, tak więc potrafię udowodnić, że naturalne nie znaczy droższe. Naturalne znaczy po prostu trudniejsze.

Moje kolory to biele i czernie, złamane szarości, sprane błękity, głęboki granat, kolory naszego polskiego drewna i roślinne zielenie.

colormood

W kwestii wyposażenia jestem elastyczna. Z czym zarezonuję to przygarniam, odnawiam i kocham jak swoje. Jestem uzależniona od targów staroci, wystawek. Szperam po strychach i piwnicach, czasem nawet przytaszczę jakiś gabaryt wystawiony pod śmietnik. I dobrze mi z tym. Odratowane przedmioty zawsze się odwdzięczają i to nie tylko urodą. Zazwyczaj nie mają gwarancyjnej „daty przydatności” więc służą długimi latami.

Dzielenie się tym co chcę stworzyć, pokazywanie tego co jest, pisanie o tym co będzie  sprawia mi ogromną radość. Wpadnijcie czasem , zostawcie słowo.

Tymczasem ja zostawiam Was z garścią moich inspiracji:

stopka

 

 

 

 

KUCHNIA & SALON

mood

Kolejność słów w tytule nie jest przypadkowa. To kwestia priorytetów- część kuchenna w przestrzeni dziennej będzie dominująca. Jak wiadomo, najlepsze imprezy odbywają się w kuchni. W moim życiu wszytko co najlepsze odbywa się w kuchni. Są kuchenne rewolucje, jest weekendowe wspólne gotowanie, eksperymenty, terapia przy garach i gapienie się w piekarnik jak w telewizor ( znacie to?). Po przeanalizowaniu swojego trybu życia stwierdziłam, że jedynym słusznym wyznacznikiem jakości funkcjonowania w domu będzie długość blatu kuchennego… Pomnożyłam ilość godzin spędzonych przy krojeniu warzyw przez litraż wszystkich garnków które posiadam, dodałam temperaturę wrzenia bulionu rybnego i średni woltaż czerwonych win i jak na dłoni ukazał się wynik- blat powinien mieć  6 metrów bieżących. I mieć tyle będzie. W tej kwestii nie jestem uzależniona od żadnych standardowych wymiarów, ponieważ blat będzie z betonu i będziemy go wykonywać własnoręcznie. Zrelacjonuję to krok po kroku.

Projekt kuchni powstawał od dłuższego czasu i jedynym elementem niewiadomym na ten moment są kafle nad blatem. Rozważam dwie opcje: płytki Cotto i marokańskie płytki Zellige. Białe Cotto kuszą mnie lukrowym wykończeniem i faktem, że pochodzą z Polski,z rodzinnej manufaktury Rogiński Warsztat Artystyczny, a lubię wspierać lokalny rynek.

Czarne Zellige są moim wieloletnim marzeniem. Lubię ich ostre wykończenie i skrajną niedoskonałość. Cenę natomiast średnio lubię. W Polsce są koszmarnie drogie.                  Hasło:  ” Kupię je, choćbym miała nie jeść przez miesiąc” nieraz padało z moich ust. Ale czy miłość do jedzenia jest w stanie przegrać z kawałkiem ceramiki 🙂 ?

 

kuchnia

stopka

URBAN JUNGLE

Zawsze marzyłam o ogromie zieleni w domu, jednak z zielenią się nie dogadujemy. Ja jestem zapominalska, zieleń jest wymagająca i nie po drodze nam ze sobą.  Wzdycham do roślin przyjaciół i znajomych, tęsknym wzrokiem patrzę na urzędowe i przychodniane parapety zastawione bujną florą. Zazdroszczę Mamie, która wyrobiła sobie z roślinami pewien wspólny język. Rozmawia z nimi codziennie i chyba nawet im nie grozi. Rosną po dobroci.

Może kiedyś i ja nauczę się tego języka.

Tymczasem pokazuję Wam zielone królestwo Marty i Kuby, u których z E. spędziliśmy weekend.

Marta umie, dba , ja zazdroszczę.

10987654321

stopka

STATUS MIESZKANIOWY? NIEDOMIESZKUJĘ.

Muszę dać się trochę poznać. Muszę dać trochę poznać mój dom.

Jest to dom w typie domów” dochodzących”. Dwojako można to rozumieć. Od 12 lat stoi i czeka na lepsze czasy, i tak dochodzi. Na najmniejszym gazie. Pyrkocze. A i ja dochodzę do niego. Bywam na miejscu , jak partia da, raz w tygodniu. Jak nie da to nie bywam i miesiąc.

Dom znajduje się 100 km od Warszawy, ja znajduję się ( i wciąż się odnajduję) w Warszawie i tak umawiamy się na rzadkie randki. Ale jak już się spotkamy to zazwyczaj są z tego dzieci. Ale nie myślcie, że po pierwszej randce… Żadne z nas nie jest łatwe. Jak się długo nie widzimy to ja choruję. Natrętne myśli o domu,  pozwoliły szybko zdiagnozować schorzenie – „home syndrome”- nieuleczalne.  W tym miłosno- chorobowym układzie, między mną a domem są jeszcze dwa ogniwa. Ernest- współtwórca i cichy wielbiciel i Kocica- czasami mam wrażenie, że prezes….  wszystkiego.

Będziemy się tu uzewnętrzniać. Tworzyć barwną telenowelę o zabarwieniu lekko architektonicznym.

7

stopka