S jak śniadanie

Czy zastanawialiście się kiedyś co to słowo właściwie znaczy?

„Śniadanie to rzeczownik odczasownikowy o takiej samej budowie jak np. klękanie od klękać, wykonywanie od wykonywać, nagrywanie od nagrywać, zjadanie od zjadać itp. Podstawą tego wyrazu jest czasownik śniadać, który do XV wieku znaczył właśnie ‚zjadać’ (to znaczenie zachowało się do dzisiaj w niektórych gwarach ludowych), a w późniejszym czasie zawęził swoje znaczenie do zjadania tylko jednego posiłku, a mianowicie porannego. Obecnie nie jest już używany. Czasownik ten wywodzi się z prasłowiańskiego *sъn – ědati ‚zjadać’, czyli czasownika wielokrotnego od *sъn – ěšti ‚zjeść’.” – Izabela Różycka

Dla mnie śniadanie to najbardziej celebrowany posiłek w ciągu dnia. Jeśli z E. mamy wspólny, wolny poranek, robimy sobie wewnątrzlokalowy piknik i znosimy z lodówki wszytko co najpyszniejsze. Czasem na pierwszy rzut oka nic do siebie nie pasuje ale kiedy jest się głodnym po długiej zimowej nocy do głowy przychodzą ciekawe połączenia.

Dziś śniadanie było tylko moje. Kiedy wstałam po E. została już tylko sącząca się z gramofonu  muzyka. Lubię takie powitania. Taki nieobecny poranny pocałunek..bo tych przez sen zazwyczaj nie pamiętam ☾

Noc była niespokojna, przed oknami ktoś coś krzyczał, samochody jeździły jak w południe, a wypita wieczorem mocna, czarna herbata długo nie dawała zmrużyć oczu. Muszę o siebie zadbać.  Potrzeba mi ciepłego śniadania.

Kasza, wiejskie jajo i dużo zdrowego tłuszczu.  ❥

SKŁADNIKI:

  • garść kaszy jaglanej
  • 2 łyżki komosy ryżowej
  • 2 łyżki łuskanych ziaren słonecznika
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • łyżka suszu z czosnku niedźwiedziego
  • różowa sól do smaku
  • 1 duże wiejskie jajo
  • 1 pomidor
  • pół małej cebuli
  • garstka posiekanej natki pietruszki
  • świeżo zmielony pieprz czarny
  • 2 łyżki oleju lnianego

PRZEPIS:

Na rozgrzanej patelni prażymy kaszę, komosę i słonecznik. Kiedy zaczyna przyjemnie pachnieć, zalewamy wszytko szklanką wody i dodajemy niedźwiedzi czosnek. Pod przykryciem, na najmniejszym ogniu czekamy aż kasze zmiękną i wchłoną wodę.

Kiedy kasze mamy już gotowe przesypujemy je do naczynia do zapiekania. Dodajemy masło klarowane, na kaszy układamy plastry pomidora, posiekaną grubo cebulę i wbijamy jajo. Zapiekamy około 10/15 minut w 170 stopniach na termoobiegu.

Gotowy posiłek solimy i pieprzymy do smaku. Po chwili, jak odrobinę ostygnie posypujemy nacią pietruszki i skrapiamy olejem lnianym.

Swoje śniadanie zjadłam dziś z tostem żytnim i ze słonym kakao…bardzo słonym.

Dobrych poranków!

123

stopka

KOCHANY MIKOŁAJU…

Kochany Mikołaju…

W mijającym roku byłam na tyle grzeczna abyśmy mogli podyskutować o Twojej nocnej wizycie. Wprawdzie nie mam komina ani stałego adresu ale wiem, że masz dobrą aparaturę namierzającą. Nie wiem, czy trochę się nie pospieszyłeś, bo wszytko czego pragnę przychodzi do mnie coraz łatwiej. Nie żebym narzekała! Jeszcze kilka pomysłów mi zostało. I jakby się dało…prenumeratę. Spokoju, miłości, piękna i marzeń. Mam pierwsze numery, także po prostu na bieżąco.

Ciastka i kakao zostawiam przy łóżku.

Twoja Kasia.

PS. Jakbyś mógł mnie podrzucić w góry w drodze powrotnej…. W Sudety.

142

stopka

POLSKIE ZŁOTO

Czasem miewam tak, że gotuję od końca.

Zazwyczaj wtedy kiedy w lodówce zalegają już delikatnie mięknące korzenie lub daty ważności do złudzenia przypominają aktualną datę w kalendarzu. Omija wtedy etap planowania bo alert „ratować, ratować, ratować!” przyćmiewa wszystkie racjonalne myśli.

Więc najpierw wrzucam do gara a potem zastanawiam się co właściwie ugotowałam.

Dziś alert zabrzmiał z samego rana. Jeszcze ze snem na powiekach, na autopilocie wrzuciłam wszytko co na dotyk wydało się najmniej świeże do parowaru. Po 20 minutach rozgoniłam parę i zerknęłam czy przez pomyłkę nie gotuje czegoś niejadalnego.  Dobrze… wygląda jak marchew. Smakuje też jak marchew.

A, B, C….J,K…M…Marchew… Wertuję strony książek kucharskich, jakbym gotowała obiad dla książęcej pary. Jakby z pomarańczowego korzenia miała mi wyjść wykwintna przystawka, zostająca w pamięci podniebienia do końca życia… Pf… Przecież to tylko marchew.

Ale zaraz, zaraz.  Przecież nie chcę tylko gotować, po to żeby tylko zjeść, tylko się nasycić i tylko zapomnieć.

Karoto, zamieniam cię w złoto!

SKŁADNIKI 

  • 5 sporych marchewek
  • 2 szklanki mleka jaglanego
  • 1 łyżeczka kardamonu
  • 1 łyżka masła Ghee
  • różowa sól do smaku

PRZEPIS:

Marchew szorujemy, obieramy i kroimy w grube krążki. Wstawiamy do gotowania na parze lub w garnku z wodą. Po zagotowaniu przesypujemy do sporego naczynia, blendujemy z masłem i mlekiem. Przyprawiamy kardamonem i solą. Przed podaniem skropiłam krem cytryną.

 

Prostoto, z ciebie tez robię złoto  ❥

18765432

9

stopka

SŁODKO SŁONO

Rozpieszczam się.

Brownie to jedno z moich ulubionych ciast. Szczególnie kiedy jego smak wcale nie jest oczywisty. Jedyną zasadą jest nieprzyzwoita ilość kakao! A dalej? Dalej może być nawet z…fasoli.

No i jest! Z czerwonej fasoli, z solonym „karmelem”, z gorzkimi ziarnami kako ❦

SKŁADNIKI na ciasto:

  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 4 łyżki mielonego siemienia lnianego+ pół szklanki wrzątku
  • 100 g mąki żołędziowej
  • 5 łyżek naturalnego kakao
  • spora garść daktyli
  • 4 łyżki masła klarowanego lub nierafinowanego oleju kokosowego
  • 4 łyżki miodu
  • 1 łyżeczka ekologicznego proszku do pieczenia bez fosforanów
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • garść orzechów laskowych

SKŁADNIKI na polewę „karmelową”:

  • 2 garści daktyli
  • 1 łyżeczka soli himalajskiej

PRZEPIS:

Daktyle do ciasta i do polewy zalewamy w osobnych naczyniach gorącą wodą i przykrywamy talerzykiem. Siemię zalewamy wrzątkiem, energicznie mieszając.  Fasolę płuczemy na sitku. Po odczekaniu chwili, aż daktyle zmiękną i z siemienia zrobi się jajo, wszystkie składniki na ciasto blendujemy. Wykładamy na formę okrągłą, 22 cm, wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy 50 minut w temperaturze 180 stopni.

Daktyle przeznaczone na polewę blendujemy z połową wody z zalewy na gładką masę ( dodałam pół łyżeczki masła klarowanego, żeby mus był gładszy) i mieszamy z solą. Wykładamy na upieczone ciasto i posypujemy pokruszonymi ziarnami kakao.

Słodkiego tygodnia ❥

PS: Widzicie potwora w łyżeczce? ☻

123

stopka

SYPIALNIA JESIENIĄ

Cały długi weekend spędziliśmy w sypialni…

Tak! I ani przez chwilę nie leżeliśmy.

W najbliższym czasie sypialnia zostanie przeniesiona w nowe miejsce w domu. Nowe miejsce ma wprawdzie 2,5×3 metry plus dziupla ale wymaga wcale nie mniej pracy niżeli inne, przestronne pomieszczenia. A może nawet więcej? Szczególnie tej pracy intelektualnej. Jak sprawić żeby tak małe pomieszczenie miało oddech? Wiadomo- idę w poprzek  (gromy z nieba). Malujemy jedną ze ścian na czarno. Kieruję się uczuciem.

Kilka miesięcy temu, wiosną, sypialnia malowała mi się w mglistych kolorach. Blade błękity, chłodne zielenie, sprany naturalny len. I tak siedziała w mojej głowie kilka miesięcy, do momentu kiedy nie weszliśmy do niej z robotami ostatecznymi.

W sercu mam jesień, nie da się nie mieć jej w tym czasie we wnętrzu. I kocham to! Wnętrze przecież jest dla nas, a nie my dla niego. Wylewam na nie swoje nastroje, bawię się, zmieniam. Może za kwartał będę tapetowała ją w bananowe liście, a może będzie cała biała, a może wcale jej nie będzie a my będziemy sypiać w zupełnie innym miejscu ☻

61453782109

Może moje ostatnie sypialniane inspiracje i Wam wpadną w oko ♥

stopka

Taras się dzieje teraz.

Oj dzieje się!

Służył 14 lat . Przeżył kilka słusznych imprez, kilkanaście romantycznych nocy, niezliczone poranki, zasnute mgłą i oblepione rosą, wiele poważnych i jeszcze więcej zupełnie niepoważnych rozmów, kupę śmiechu i kupkę płaczu. A teraz się zmienia i będzie gotowy na więcej ☻

Dotychczas taras był pokryty mało atrakcyjnymi płytką, w bardzo luźnym skojarzeniu przypominającą kamień. Trochę udawał. I przyznam, że przez moment miałam pomysł żeby dalej poudawał… Deska kompozytowa?  Bo na lata, bo praktyczna, bo bezproblemowa, bo jak drewno wygląda… prawie. I prawie się skusiłam.

Na pomoc przyszła nadwiślańska barka okolona przepięknym tarasem z deski sosnowej. Jaki to zapach, jakie uczucie pod stopami. Poszłam o krok dalej- deska modrzewiowa, jesionowa?  Będzie drewno! Będzie pięknie!

Zerknijcie na moje inspiracje tarasowe. Pod nimi mam dla Was porównanie opcji, nad którymi się zastanawiałam.

Untitled-1.jpg

Najbliższa mojemu sercu jest opcja środkowa. Teraz taras dostaje odpowiednie zabezpieczenie przed zimą- nową wylewkę, termoizolację i papę. Na wiosnę dostanie wykończenie wierzchnie.  Już nie mogę się doczekać pierwszego kroku

stopka.jpg

Zapisz

Zapisz

Zapisz