IKEA 2017

Jest, JEST, jeeeeeessst! MAM papierowy katalog Ikea 2017.

Z E. już od rana gramy w „wizualizacja czy zdjęcie?”. Nie wiem czy wiecie, ale w katalogu 2015 ponad 75 % obrazków to wizualizacje.

A tu katalog 2017 od kuchni.

Dziś dzień wielkiego oglądania❤

ikeaikea2ikea3

stopka

Zapisz

Zapisz

Zapisz

WIELKIMI KROKAMI NADCHODZI…DYNIA!

Kocham wszystkie atrybuty jesieni!

Spadające, pachnące jabłka; deszcze zmieniające zapach świata; szkielety liści, które wyglądają jak mapy dalekich krajów; poranną rosę. To wszystko tworzy wizualno- zapachowo- smakową mieszankę, która zamknięta jest w jesiennych, ciepłych przysmakach.

 

Dziś jesień zamknęłam w dyni..a dynię w pasztecie ze śliwkami i czarnuszką i słodkim chlebku.  Jesienny zapach i smak uwalnia się z każdym kęsem🙂

Zainspirowałam się przepisami Weganon ❤

Na pasztet i na chlebek .

Troszkę improwizowałam. Mój pasztet jest ze śliwkami, słonecznik jest mocno prażony a kasza jaglana gotowana na mleku roślinnym. Wierzch wysmarowałam jabłkową musztardą francuską (robi szał! ).

Chlebek jest z mąk bezglutenowych. Zrobiłam 2 szklanki mieszanki jaglano- gryczano- ryżowo- kukurydzianej. Wszystkie mąki są w równych częściach. Połowę tłuszczu kokosowego zastąpiłam klarowanym masłem, a cukier trzcinowy pudrem z ksylitolu, miodem i musem z daktyli. Wrzuciłam też do środka plasterki daktyli i suszone, namoczone śliwki.

Mam nadzieje, że jest tak samo smacznie jak w oryginale🙂

stopka

KORMA INTUICYJNA

2

Dlaczego intuicyjna?

Pierwszy raz kormę zjadłam przez przypadek, w jakiejś indyjskiej knajpce na mieście..i zakochałam się na zabój!

W szale miłosnego uniesienia, już następnego dnia postanowiłam powtórzyć przyjemność w domu. Wiadomo, zakochani zapominają o całym świecie, więc nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby szukać przepisu w książkach czy internecie… Wiadomo, zakochani mają wrażenie jakby znali się od zawsze i wiedzieli o sobie wszytko…Wiadomo..

Usiadłam na chwilkę, zamknęłam oczy i przypomniałam sobie wszystkie smaki mojego obiektu westchnień… Migdały, kardamon…mleko kokosowe, cebula..masło… Im mocniej wchodziłam w to doznanie, tym bardziej mój kochanek wydawał się wymagający…

No nic.. miłość czasem wymaga poświęceń!

PS. Miłość do jedzenia od miłości do męża różni się tym, że jak zakochujemy się w mężu to nie myślimy o jedzeniu, natomiast jak zakochujemy się w jedzeniu to karmimy męża. Także, o.

Kochajmy się!

 

SKŁADNIKI:

  • słoik  lub duża garść suchej cieciorki namoczonej w wodzie przez noc
  • 200 g płatków migdałowych
  • 2 puszki mleka kokosowego lub 2 szklanki mleka kokosowego domowej roboty
  • 1/2 szklanki domowego mleka owsianego
  • 1 duża cebula
  • łyżka masła ghee
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka kardamonu mielonego
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 5 goździków
  • 1/4 łyżeczki czarnej gorczycy w ziarnach
  • 1/4 łyżeczki kolendry w ziarnach
  • 2 cm świeżego imbiru
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej
  • 1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
  • łyżka ksylitolu
  • 1,5 łyżeczki soli himalajskiej

PRZEPIS:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Cieciorkę odcedzamy na sitku i równomiernie rozkładamy na blaszce wyłożonej pergaminem. Posypujemy czosnkiem granulowanym i papryką. Wstawiamy do piekarnika aż się mocno zarumieni.

Przygotowujemy mleka. Ja mam szczęście używać do tego ChufaMixa ❤ Mleko kokosowe mieszamy z mlekiem owsianym i kurkumą.

Płatki migdałowe mielimy na mąkę.

Cebulę blendujemy w kielichu na papkę lub siekamy najdrobniej jak się da. Przyprawy stałe rozbijamy w moździerzu, łączymy z mielonymi i wrzucamy na suchą, głęboką, rozgrzaną patelnię. Po chwili, kiedy zaczną pięknie pachnieć na patelnię dodajemy starty imbir i mąkę migdałową. Rumienimy. Następnie dodajemy masło, wrzucamy cebulę. Podgrzewamy, nie rumienimy. Wlewamy mleczną mieszankę. Słodzimy i solimy do smaku. Gotujemy chwilkę aż, dzięki cudownemu mleku owsianemu korma troszkę zgęstnieje. Na samym końcu, do gotowego sosu dodajemy cieciorkę aby nie rozmiękła.

Do sosu, podczas gotowania możemy dodać wisienkę z domowych przetworów, dla wzmocnienia migdałowego aromatu.

 

Smacznego ❤

5

4731

stopka

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapisz

W CIECHOCINKU…

No i jak to wytłumaczyć?

W Ciechocinku byliśmy przez przypadek. Trochę dla żartu.

Dwie godziny jazdy z piosenką T-Raperów znad Wisły, doprowadziły nas do miasta zdrojowego. Wypakowaliśmy koce, gry planszowe i kanapki z kotletem zawinięte w … celofan (CELOFAN!!)  i ruszyliśmy w miasto.

Zaliczyliśmy kilka knajp, w których spotkaliśmy czarną herbatę parzoną w szklankach z koszyczkiem, Panią pilnującą porządku w wc (2 zł, nie ma że klienci! ), śledzika z cebulą i Davida Hasselhoffa spoglądającego zalotnie z karty menu.

Mimo, że czas zawrotnie cofał się do lat 80, my z każdym krokiem czuliśmy się coraz starsi.

Do tężni doszliśmy już z zadyszką i podpierając się co chwilę o murki okalające kwiatowe, ciechocińskie dywany. Sytuację uratowały wątpliwie zespawane pojazdy czterokołowe. E. zaświeciły się oczy i z radością wykrzyknął „Rower! Bierzemy!” No tak, fatamorgana…  w stanie skrajnego wyczerpania takie rzeczy się zdarzają. Więc wsiedliśmy na „rower”, w twarz zawiała nam słona bryza i czas zaskakująco odwrócił bieg. Poczuliśmy się jak dzieci, które na komunię dostały Wigry 3. Jechaliśmy co sił w nogach , rechocząc wniebogłosy i wchodząc w zakręty na ręcznym.

Teraz nam trochę wstyd, że śmialiśmy się z ciebie Ciechocinku. Dałeś nam dużo dobrej zabawy i niezwykłą podróż w przeszłość…i przyszłość :)!

 

1

2368475

stopka

Zapisz

NA BOSAKA

Weekend spędziliśmy na działce. W rodzinnym mieście jest takie miejsce, gdzie 10 minut od centrum jest drewniany domek, stara wierzba, pies Budrys i można chodzić na bosaka🙂

Zdejmujcie buty i chodźcie!

stopka